Sidera Via - astrologia - zegar astrologiczny

część 4

Dlaczego astrologia została wyparta i niesłusznie zapomniana

Dziś wielu ludzi postrzega astrologię jako coś „nienaukowego”, wręcz zabobonnego. Ten sposób myślenia nie wziął się znikąd. Ma on swoje korzenie w wielkiej przemianie intelektualnej, jaka dokonała się w Europie w XVII i XVIII wieku, zwanej rewolucją naukową i Oświeceniem. To wtedy zmieniły się zasady, według których uznawano coś za „prawdziwe” lub „naukowe”.

Od świata znaczeń do świata liczb

Wcześniej świat postrzegano jako pełen znaczeń i symboli, powiązań między niebem a ziemią, ciałem a duszą, człowiekiem a kosmosem. W astrologii nie chodziło o „przepowiadanie przyszłości” jak z kryształowej kuli, ale o odczytywanie wzorów i rytmów, które łączyły wydarzenia zewnętrzne z wewnętrznymi. Był to język relacji, jakości i archetypów, a nie tylko ilości i liczb.

Rewolucja naukowa – z takimi postaciami jak Galileusz, Newton, Kartezjusz – wprowadziła nowe podejście. Świat to maszyna, której części można rozłożyć, zmierzyć, przewidzieć. To wielkie osiągnięcie, dzięki któremu mamy dziś medycynę, technologię, fizykę. Ale w tym nowym świecie nie było już miejsca na symbole i metafory – tylko na to, co mierzalne, powtarzalne i sprawdzalne.

Astrologia, która operowała językiem jakości, została odrzucona jako „nienaukowa”, bo nie można było jednoznacznie udowodnić, że jakiś horoskop jest zawsze prawdziwy lub fałszywy. Nie pasowała do nowych reguł gry.

Walka z astrologią to część większej historii

W XVIII wieku – w czasie Oświecenia – zaczęto aktywnie zwalczać astrologię. Filozofowie tacy jak Voltaire czy Kant wyśmiewali ją jako przesąd. Kościół katolicki, który przez wieki korzystał z astrologii, również zaczął ją odrzucać obawiając się, że kłóci się z doktryną wolnej woli. Klasyczna astrologia hellenistyczna i średniowieczna opierała się bowiem na silnych założeniach deterministycznych. Los człowieka postrzegano jako częściowo zdeterminowany przez układ planet w chwili narodzin, a astrolog był kimś w rodzaju tłumacza boskiego planu, nie psychologiem.

Od tego czasu astrologia przeszła do podziemia. Przestała być obecna na uniwersytetach, w publikacjach naukowych, w oficjalnej debacie intelektualnej. Zamiast tego przeniosła się do świata „alternatywnego”, gdzie niestety często była upraszczana, komercjalizowana i mieszana z innymi praktykami ezoterycznymi. To sprawiło, że wiele osób zaczęło ją kojarzyć z wróżbiarstwem, horoskopami gazetowymi czy modą New Age a nie z głębokim narzędziem rozumienia siebie i świata.

Astrologia nie zniknęła, tylko zmieniła formę

Jednak astrologia nigdy naprawdę nie zniknęła. W XIX i XX wieku nastąpił jej renesans. Powstały nowe szkoły astrologii psychologicznej i humanistycznej. W XX wieku, pod wpływem psychologii głębi C.G. Junga oraz rosnącego znaczenia filozofii egzystencjalnej i humanistycznej, pojawiło się nowe podejście – astrologia jako symboliczny system opisu świadomości i archetypów, a nie narzędzie mechanicznego przewidywania zdarzeń. Jung, wprowadzając pojęcie synchroniczności, czyli znaczącego, bez związku przyczynowego współwystępowania zjawisk. Stworzył filozoficzne podstawy dla astrologii psychologicznej. Zgodnie z tym podejściem, układy planet nie powodują zdarzeń, ale odzwierciedlają stan psychiczny lub duchowy jednostki i społeczeństw. Zamiast pytać „co się wydarzy?”, astrologowie zaczęli pytać: „co to mówi o mnie?”, „jak mogę się rozwijać?”, „jakie energie na mnie wpływają i jak mogę z nimi współpracować?”

To już nie była astrologia dworska czy polityczna, ale astrologia wewnętrzna, osobista, wspierająca rozwój i samoświadomość. Dziś wielu astrologów (a także psychoterapeutów, artystów, pedagogów) korzysta z niej jako z języka znaczeń i narzędzia pracy z człowiekiem. Nie po to, by przepowiadać los, ale by zrozumieć jego wewnętrzny rytm i potencjał. Dlatego współcześnie coraz częściej mówi się o astrologii nie jako o „sztuce przewidywania”, ale jako narzędziu samopoznania, pracy z nieświadomością i rozwoju wewnętrznego – nadal korzystającym z wielowiekowej wiedzy, lecz w nowym, bardziej symbolicznym i relacyjnym kluczu.

Chcesz więcej takich treści? Zapisz się na newsletter!

Zobacz także